
Wiosenne O'Czarowanie
Za nami festiwal,kilka miesięcy ciężkiej pracy warsztatowej i organizacyjnej i ten dzień 15 maja 2010-dzień Wiosennego Czarowania piosenką.
Każdy z nas,tworzących to wydarzenie miał swoje emocje.
Chciałbym opowiedzieć o moich.
W dzień festiwalu byłem już mocno zmęczony.W czwartek i piątek budowaliśmy scenografię,scenę,stawialiśmy system nagłośnieniowy,ustawialiśmy światła.Ktoś czegoś zapomniał,coś się sprzęgało,po coś trzeba było szybko jechać,następnie próby do pózna ostatnie poprawki...Wszyscy w pędzie,ogarnięci jakimś amokiem działania.
Sobota to było już tylko napięcie i oczekiwanie na start.Gdy ruszyliśmy pozostało w skupieniu dopilnowywać całości.Emocje normalne-standardowe jak przy zwykłej "sztuce"- stoi scena,jest akustyk,światła świecą,dzieci występują wszystko pod kontrolą.
Nagle w tę całą rutynę wdarła się magia...Emocje wyczarowane słowami starej piosenki turystycznej "Hej Przyjaciele".Znają ją wszyscy od niepamiętnych czasów a jednak tym razem zabrzmiała inaczej...Mam swoje lata,byle co mnie nie wzrusza ale miałem łzy w oczach."Hej przyjaciele zostańcie ze mną..." w wykonaniu Krzysztofa Czaplińskiego oraz 7 Drużyny Nieprzetartego Szlaku "Czarne Stopy" działającej przy Zespole Szkół Specjalnych w Legionowie sprawiło,że ogarnęło mnie niesamowite uczucie.Trzymałem ściśnięte dłonią kciuki za ich występ i siłą woli powstrzymywałem łzy wzruszenia .Dotarło do mnie,że Krzysztof Czapliński śpiewając te słowa wyzwolił magię,która tkwiła schowana gdzieś głęboko w nas.
Wyzwolił coś co powoduje,że urosły nam skrzydła, takie jak te zielone u "Bieszczadzkich Aniołów" z Przedszkola nr 1 w Legionowie ...Nagle unieślimy się ponad wszystkie sprawy,podziały i różnice i okazało się,że jesteśmy jedną wspólnotą-Wspólnotą ludzi kochających piosenkę.Ta wspólnota zebrała się w trakcie przerwy na korytarzu Szkoły nr 1 gdzie Daniel"Kuna"Kunecki wraz z bratem Radkiem śpiewali z harcerzami piosenki z festiwalowego śpiewnika,sprawili że śpiewnik ożył...Klimat biwaku,obozu,rajdu nagle całkiem namacalnie zagościł na imprezie.
Inną emocją był występ zespołu Wołosatki...Zapowiedziany przez Jarka"Fokę"Bukowskiego. Ci co byli widzieli,biłem pokłony o parkiet sali gimnastycznej SPnr1,zresztą nie sam;) Wraz z piosenkami odżyły wspomnienia sprzed lat.Odżyła atmosfera Wołosatego,Rajdu Bieszczadzkiego tego czym niegdyś żyliśmy, na co czekaliśmy długie miesiące...Atmosfera sierpnia w Bieszczadach.
Jeszcze inną emocją było spotkanie przyjaciół nie widzianych 10-20 lat...Niesamowite...Te wzruszajace przywitania,te krótkie ale znaczące rozmowy gdzieś w biegu...
Była jeszcze jedna emocja,gdy widziałem iskry w oczach dzieciaków uwijających się, podczas trwania festiwalu, uskrzydleni w koszulkach z napisem "obsługa imprezy".Z tych iskier zapłonie ogień ... Wieczny bieszczadzki ogień;)
Myślę,że warto było ...
Robert"Żaba"Próchnicki